Dzień dobry. Piszę do państwa ponieważ nie wiem co zrobić. W nocy 22 lutego zaczoł się palić komin w moim domu rodzinnym, w domu tym mieszkali moi rodzice, młodsza siostra z mężem i 2 dzieci (2 i 14 lat) oraz moja córka 18 letnia. Zameldowani jesteśmy tam również ja moja starsza siostra i brat. W pożarze zginęła moja mama która wróciła się żeby ratować siostrę z dziećmi. Zanim przyjechała straż pożarna tato podstawiając drabinę uratowałam z piętra przez okno siostrę i 2 latka. Straż przyjechała bardzo puźno, mamy ochotniczą Straż pożarną dosłownie po drogiej stronie ulicy, ale akurat mieli imprezę i nie pomogli. Dom spłonoł zostały same mury i problem jest taki, że rodzina nie ma gdzie mieszkać obecnie znajdują się w hotelu opłakanym przez burmistrza. Burmistrz nie ma mieszkań sosjalnych proponuje im mieszkanie do remontu długo nie zamieszkałe i do tego nawet jeśli zrobili by remont tego mieszkania ono nigdy nie będzie ich ponieważ jest przetarg na sprzedaż tego budynku. Siostra z moją córką nie mają funduszy żeby coś wynająć ceny w okolicy są ogromne. Ja nie wiem co mogę jeszcze zrobić i gdzie dostać poradę. Myśleliśmy o kupnie jakiegoś małego domu dla całej rodziny z tym, że nikt z nas nie dostanie kredytu, Myśleliśmy więc, że może jakiś właściciel zgodził by się na wpłatę zadatku za dom ,a resztę udało by się rozłożyć na miesieczne raty. Chcemy nadal być razem i się wspierać po tej tragedii. Dzieci to strasznie przeżyły chodzą do psychologa córka bierze tabletki na uspokojenie. Córka ma 18 lat i nadal się uczy a wszyscy traktują ją jak dorosłą chcieli by żeby poszła do pracy. Ja obecnie wyjeżdżam za granicę do pracy ponieważ nawet jeśli chciała bym z nimi zostać nie mamy miejsca do zamieszkania, a wynajem wiąże się z tym iż w każdej chwili znów możemy zostać bez lokum a do tego bez pieniedzy. Proszę bardzo o jakiekolwiek wsparcie. Nasze życie nigdy nie było proste tato lubi wypić alkochol mój były mąż również przeżyłyśmy dużo złego i dawałyśmy radę ponieważ trzymałyśmy się razem i wspierały na wzajem. Teraz zostaliśmy z wszystkim same bez wsparcia i bez mamy. To jest za dużo obawiam się, żeby któreś z nas się nie poddało tym bardziej, że jesteśmy genetycznie obciążeni depresją siostra się leczyła, corka jest bardzo poddatna na najmniejszy stres, jesteśmy bardzo uczuciowymi i delikatnymi psychicznie kobietami, którym życie też nigdy nie ułatwiło. Proszę poradzić co mogę zrobić marzę tylko żeby rodzina miała miejsce do spokojnego życia, żeby w końcu żyć w spokoju razem I nie martwić się każdego dnia co teraz i co dalej.
Dziękuję